Intel nie zwalnia tempa, a my, jak zwykle, możemy liczyć na to, że plotki z obozu Niebieskich trafią do sieci na długo przed oficjalną premierą. Tym razem na tapet trafia Panther Lake, kolejna generacja mobilnych procesorów, która ma zadebiutować pod koniec tego roku, by w przyszłym masowo zasilić nasze laptopy. Dzięki informacjom przekazanym przez znanego leakera, Moore’s Law is Dead (MLID), dowiadujemy się, że Intel szykuje małą rewolucję w zarządzaniu rdzeniami i jednocześnie znacząco podnosi limit mocy dla topowych jednostek.
Przygotujcie się na to, że układy z rodziny Panther Lake-H będą prawdziwymi potworami. Najwyższy model ma przyjąć konfigurację 4 rdzeni wydajnościowych (P-core, pod nazwą Cougar Cove), 8 rdzeni efektywnych (E-core, Darkmont) oraz 4 rdzeni efektywnych o niskim poborze mocy (LPE-core, również Darkmont). W sumie daje to aż 16 rdzeni.
Warto zauważyć, że ta specyfikacja różni się od wcześniejszych plotek, które sugerowały wersję 6P. Wygląda na to, że Intel skupił się na szybszym dopracowaniu konfiguracji 4P, co ma sens w kontekście platform mobilnych, gdzie efektywność energetyczna jest kluczowa. Rdzenie te będą bazować na zaawansowanej technologii Intel 18A . Ale jak to bywa w architekturze chipletowej, Intel gra w „składanie klocków” – moduł graficzny (iGPU Celestial z maksymalnie 12 jednostkami wykonawczymi) powstanie w litografii TSMC N3E, a kontroler platformy (PCD) w starszym, ale sprawdzonym N6 od TSMC.
Koniec z ukrytymi rdzeniami: LPE na usługi użytkownika
Największą i najbardziej ekscytującą zmianą w Panther Lake jest sposób, w jaki zarządzane będą rdzenie LPE (Low Power Efficient). W poprzednich generacjach (takich jak Lunar Lake), te ultrawydajne rdzenie działały głównie w tle, wspierając system operacyjny lub lekkie zadania, ale nie były dostępne dla aplikacji użytkownika. MLID donosi, że Panther Lake ma to zmienić!

Po raz pierwszy aplikacje będą mogły bezpośrednio korzystać z tych rdzeni. Wyobraźcie sobie to: uruchamiacie program, który do tej pory musiał obciążać drogie energetycznie rdzenie P, a teraz może część pracy przenieść na super-oszczędne LPE, oszczędzając baterię i generując mniej ciepła, przy zachowaniu akceptowalnej wydajności. To może być prawdziwa rewolucja w wydajności na wat w laptopach.
A skoro już mowa o wydajności: Intel celuje w poprawę IPC (instrukcje na cykl) od 5% do 13% w stosunku do poprzedników. To solidne wartości, choć leaker od razu studzi emocje, zaznaczając, że precyzyjne przewidywanie wzrostu IPC u Intela bywa ostatnio trudne.
45W TDP – Mobilna moc na sterydach
Jeśli martwicie się, że ten cały układ chipletowy i nowa architektura oznacza cięcie mocy, mamy dla Was dobre wieści (i jednocześnie ostrzeżenie dla układów chłodzenia w laptopach).
Topowe jednostki Panther Lake-H mają osiągać maksymalne TDP na poziomie 45W. To jest znaczący skok, biorąc pod uwagę, że obecne flagowe mobilne Core Ultra 9 osiągają zazwyczaj 30W. Większa moc projektowa oznacza oczywiście lepszą, stabilniejszą i dłuższą wydajność w wymagających zadaniach (jak rendering czy zaawansowany gaming). Pamiętajcie jednak, że 45W wymaga już naprawdę solidnego chłodzenia, więc ten skok mocy prawdopodobnie zobaczymy w większych, bardziej gamingowych czy profesjonalnych laptopach.
Wygląda na to, że Intel Panther Lake to nie tylko odświeżenie, ale gruntowna przebudowa filozofii zarządzania energią. Czekamy z niecierpliwością na koniec roku, kiedy to dowiemy się więcej o tych obiecujących jednostkach!
